PARTNER:

zamów próbkę bebilon 2 >

zamów próbkę bebilon 2 >

zamów bezpłatnie

stwórz metryczkę dziecka >

stwórz metryczkę dziecka >

sprawdź >

Czym jest odporność i jak się rozwija?

Odporność kształtuje się bardzo długo – nawet do 12. roku życia dziecka. To, jak ją wspierać, jest sprawą bardzo indywidualną, ale pierwsze lata życia są na pewno kluczowe. Prawidłowo zbilansowana, urozmaicona dieta czy suplementowanie witaminy D mają tu duży wpływ, ale zdrowie maluchów mogą też wspomóc np. wyjazdy, nawet te weekendowe.

Co to w ogóle jest odporność? To zdolność organizmu do obrony przed czynnikami chorobotwórczymi, które pochodzą z zewnątrz, jak np. wirusy, toksyny, bakterie, jak i przed tymi, które są wewnątrz – zmiany wewnątrzkomórkowe. Jeśli odporność jest słabsza, to organizm nie odeprze ataku drobnoustrojów. Wtedy dochodzi do stanów zapalnych (czyli infekcji, chorób). Natomiast gdy układ odpornościowy jest za bardzo aktywny, to może to być przyczyną alergii czy chorób autoimmunologicznych. W obydwu przypadkach układ odpornościowy trzeba wspierać odpowiednio, ale o tym potem. Od kiedy można mówić o tworzeniu się odporności?

OKRES PRENATALNY
To czas, gdy odporność zaczyna się dopiero kształtować. Pojawia się, gdy powstają grasica i śledziona oraz limfocyty T i B (odpowiedzialne już później za działanie systemu obronnego). W tym okresie rozwijają się także immunoglobuliny: M, D oraz A, które są produkowane przez limfocyty B (odpowiedzialne za wytwarzanie przeciwciał). Ochronę rozwijającemu się dziecku w tym okresie zapewnia organizm mamy. Później wszystko zależy od wieku dziecka, kondycji, diety, ewentualnych niedoborów witamin czy mikroelementów.

NOWORODEK I NIEMOWLĘ
Pierwszy miesiąc po porodzie to moment, gdy układ odpornościowy zaczyna produkować przeciwciała dzięki mleku mamy. Kontakt z zewnętrznym otoczeniem powinien być jednak ograniczony – najlepiej, gdy noworodek przebywa w towarzystwie najbliższych osób. Trzeba też zwracać uwagę na odpowiednią higienę zarówno dziecka, jak i jego otoczenia. Na tym etapie nie jest ono w stanie samodzielnie walczyć z drobnoustrojami.
Okres do 18. miesiąca życia to swego rodzaju luka odpornościowa – następuje powolna utrata immunoglobulin od mamy, a dziecko nie produkuje wystarczająco dużo przeciwciał, by się uchronić. Tak więc najlepszym sposobem na rozwijanie układu odpornościowego jest mleko matki. Zawiera przeciwciała, które chronią niemowlaka, a także ma właściwości antybakteryjne. Oczywiście zdarzają się sytuacje, w których karmienie piersią nie jest możliwe, więc wszelkich potrzebnych składników dostarcza w takim przypadku mleko modyfikowane.

JAK WSPIERAĆ UKŁAD IMMUNOLOGICZNY NAJMŁODSZYCH?

PO 1. ROKU ŻYCIA
Okres pierwszych 3 lat jest najważniejszy w kształtowaniu się odporności. Dzieci, które przebywają w żłobku czy przedszkolu, są narażone na kontakt z różnymi patogenami (m.in. bakteriami, wirusami). Nierzadko miewają alergie, co również osłabia organizm i układ odpornościowy, który dopiero uczy się rozpoznawać i zwalczać zagrożenia. Częste choroby i przeziębienia w tym okresie przerażają rodziców, ale dziecko musi w jakiś sposób nabywać odporność. Pediatrzy twierdzą, że maluch może chorować nawet do dwunastu razy w roku na zakażenie dróg oddechowych, bo przeważnie właśnie tego typu infekcje atakują młody organizm.

WSPIERANIE
Po ukończeniu 1. roku życia, trzeba układ immunologiczny wspomagać różnymi sposobami. Niestety badania wskazują, że 80 proc. dzieci w wieku 1-3 lat w Polsce ma dietę ubogą w witaminę D, a ta przecież ma niebagatelny wpływ na kształtowanie się układu odpornościowego. Dzieci dostają też witaminę D w postaci suplementu (witamina D3). Ilość jednostek jest uzależniona od wieku i zapotrzebowania. Niektóre dzieci mogą mieć schorzenia, przy których potrzebują jej więcej (np. celiakia).
Poważnym czynnikiem, który powoduje, że układ odpornościowy nie funkcjonuje najlepiej, jest stres (tak, u dzieci też może występować), a także mała ilość snu, niewłaściwe odżywianie, jak i dym tytoniowy, na który mogą być narażone maluchy w swoim otoczeniu.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Przygotuj dziecko na doświadczanie świata. Aktywności wspierające odporność.

Wszystko, co pokazujemy dzieciom i czego dajemy im doświadczać, ma duży wpływ na ich rozwój psychofizyczny. Co ważne, ma też znaczenie w kształtowaniu się odporności. Nawyki żywieniowe, aktywność na świeżym powietrzu, kontakty z rówieśnikami i brak stresu. To wszystko jest niezwykle istotne!

Każdy etap w życiu dziecka to krok milowy. Rodzice cieszą się na pierwszy uśmiech, siadanie, pełzanie czy raczkowanie, pierwsze zabawy, chodzenie, a potem osiągnięcia przedszkolaka czy ucznia. Wszystko to wymaga uważności, wsłuchania się w potrzeby dziecka.

Jak mówi Eline Snel, autorka książki "Uważność i spokój żabki": – Uważność jest niczym innym, jak pełnią obecności. Jest to otwarte i przyjazne nastawienie, z którym podchodzimy do próby zrozumienia tego, co się dzieje w danej chwili bez osądzania czy negowania.

Dlatego tak ważne jest obserwowanie dziecka, jego potrzeb i reagowanie na nie. W ten sposób najmłodsi doświadczają świata. Tak samo istotne jest zapewnienie im zdrowego i aktywnego życia od narodzin. Co wpływa na to, że ich odporność kształtuje się prawidłowo?

WSPARCIE LEKARZA
Rozwój człowieka i jego odporności zaczyna się w życiu płodowym. Istotny jest więc sposób odżywiania mamy w czasie ciąży, a później po porodzie podczas laktacji i żywienie niemowlęcia. Ważną rolę odgrywa tu pomoc pediatry i innych specjalistów, którzy doradzą, jak wspomagać rozwój malucha. Podpowiedzą, w jaki sposób rozszerzać dietę.

ODPOWIEDNIA DIETA
Występuje zależność pomiędzy zbilansowaną dietą a kształtowaniem się odporności. Wraz z dostarczanym pokarmem organizm otrzymuje składniki, które powinny wspierać rozwój układu immunologicznego. Trzeba więc dbać o zbilansowane posiłki, bo wtedy organizm będzie w stanie walczyć z drobnoustrojami. Ważne są m.in. witaminy: A, C i D.
Początkowo dziecko dostaje wszystko, co potrzebne w mleku matki (poza witaminą D, którą należy odpowiednio suplementować). Inne, które nie mogą być z różnych przyczyn karmione piersią otrzymują mleko modyfikowane, które zawiera wszystkie składniki potrzebne do dalszego rozwoju. Witamina D jest tu niezwykle ważna, więc trzeba uzupełniać codzienną dietę dzieci o zawierający ją suplement. Obecna jest również w mleku modyfikowanym.

RUCH I ŚWIEŻE POWIETRZE
Najlepszą formą hartowania organizmu dziecka jest zapewnianie mu aktywności na świeżym powietrzu, a także przyzwyczajanie go od małego do normalnej temperatury (nie można dzieci przegrzewać!). Według wielu badań aktywność fizyczna pobudza produkcję białych krwinek i zwiększa aktywność limfocytów, które odpowiedzialne są za ochronę organizmu.

AKTYWNOŚCI WSPIERAJĄCE ODPORNOŚĆ: HARTOWANIE CZY CEBULKA?
Cebulka
Cebulka
Hartowanie
Hartowanie

DBANIE O HIGIENĘ
Od najmłodszych lat warto uczyć dziecko podstawowych zasad higieny, ale oczywiście nie można też przesadzać z nadmiernym jej stosowaniem. O ile w pierwszych miesiącach życia organizm malucha jest bardzo wrażliwy i warto szczególnie uważać na kontakt z innymi oraz zwracać dość dużą uwagę na czystość wokół, o tyle później można trochę odpuścić i nie zakazywać zabawy w piasku czy skakania po kałużach. Kontakt dziecka z drobnoustrojami jest wręcz wskazany. W ten sposób układ immunologiczny zapamiętuje każdą bakterię czy wirusa i uodparnia się na nie. W żłobku i przedszkolu maluchy są narażone na szereg infekcji, ale również w ten sposób, przez kontakt z rówieśnikami, ich organizm wzmacnia się i uodparnia.

CIEPŁY DOM
Cytując amerykańskiego profesora psychologii Freda Pine'a: – Aby rozwój dziecka przebiegał prawidłowo, jego najbliższe otoczenie musi być wystarczająco wspierające (Diversity and directions in psychoanalytic technique, Yale 2003). I nie sposób się z tym nie zgodzić. Stres, na który może być narażane dziecko, np. sytuacje kryzysowe między domownikami, zaniedbywanie fizyczne i emocjonalne, budzą poczucie lęku i porzucenia. Takie uczucia niesamowicie intensywnie wpływają na układ odpornościowy. Dlatego nie ma nic ważniejszego niż zapewnienie dziecku miłości i pełnego akceptacji domu. W ten sposób doświadcza ono pozytywnych bodźców i buduje się także jego odporność.

Tak więc nauka poprzez doświadczenie to najlepsze, co rodzic może pokazać dziecku. Wszelkie "zostaw", "nie ruszaj", "nie dotykaj" ma uzasadnienie w skrajnych sytuacjach, gdy przedmioty czy sytuacje rzeczywiście stwarzają zagrożenie dla malucha. Zdroworozsądkowe podejście do wychowania, odpowiednia dieta, mądry pediatra i dużo miłości wpływają w dużym stopniu na prawidłowy rozwój układu odpornościowego dzieci.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Żywienie a odporność i infekcje. Kiedy najmłodsi powinni zostać w domu, a kiedy nie?

Wszystko, co pokazujemy dzieciom i czego dajemy im doświadczać, ma duży wpływ na ich rozwój psychofizyczny. Co ważne, ma też znaczenie w kształtowaniu się odporności. Nawyki żywieniowe, aktywność na świeżym powietrzu, kontakty z rówieśnikami i brak stresu. To wszystko jest niezwykle istotne!

Zacznijmy od tego, że rodzicom nierzadko trudno jest ocenić, czy puścić latorośl na dwór albo do placówki wychowawczej. Symptomy, takie jak katar czy lekki kaszel, dla niektórych są już powodem do zatrzymania dziecka w domu. Ważnym elementem wspierania odporności jest dieta, która, racjonalnie wprowadzana w pierwszych miesiącach życia, ma wpływ na to, jak rozwija się układ odpornościowy dzieci. Im zdrowsza, tym większe szanse na to, że pociechy nie będą dużo chorować.

NIEPOKOJĄCE SYMPTOMY
Sam katar nie jest powodem do zatrzymania dziecka w domu. Pokasływanie suchym kaszlem zwykle jest symptomem odbudowywania się błony śluzowej oskrzeli po infekcji, więc bez innych objawów nie powinien być przyczyną przetrzymywania malucha. Poza tym, katar czy pokasływanie może mieć także podłoże alergiczne – jeśli ma charakter ciągły bądź sezonowy, trzeba to skonsultować ze specjalistą. Co jednak powinno zaniepokoić rodzica i spowoduje, że zostawi pociechę w domowych pieleszach?

  • Temperatura 37,5/38 st. C – podwyższona temperatur może być początkiem choroby;
  • Biegunka i/lub wymioty – przy takich objawach powinno się obserwować dziecko przez dobę, jeżeli objawy miną, może wychodzić z domu (iść do przedszkola);
  • Ból głowy/ucha – jeśli dziecko skarży się na ból głowy, może to być zwiastunem początku zapalenia ucha albo zatok;
  • Wysypka – rodzice powinni wiedzieć, czy wysypka jest objawem alergii albo choroby zakaźnej. W przypadku alergii nie ma wskazań na zatrzymanie dziecka w domu;
  • Senność/apatia/zmęczenie – przed rozwinięciem się choroby dzieci zwykle stają się cichsze (jest też tak, gdy odzyskują siły po infekcjach). Warto wtedy zostawić dziecko na dzień lub dwa, by sprawdzić czy nic się nie rozwinie;
  • Grypa – jeśli do kataru i kaszlu dołączy ból mięśni, gorączka i apatia, wskazuje to na objawy grypy. Zatrzymujemy wtedy malucha w domu. Przechodzenie tej choroby jest niebezpieczne (może doprowadzić do poważnych powikłań, jak np. zapalenie mięśnia sercowego).

NIE LEKCEWAŻ DIETY
Jak już wspominaliśmy, niebagatelny wpływ na rozwój układu immunologicznego i w ogóle zachowanie odporności ma dieta. Odporność dziecka kształtuje się już podczas życia płodowego. W trakcie ciąży racjonalna i bogata w związki mineralne i witaminy dieta mamy ma duży wpływ na kształtowanie się również tego układu.
Kolejnym ważnym etapem są pierwsze miesiące życia. Wraz z mlekiem mamy maluch otrzymuje wszystko, co istotne w rozwoju oraz odporności. Dostaje przeciwciała, które uodparniają np. na choroby alergiczne. Bywa tak, że z różnych względów dziecko nie pije mleka matki, wtedy zastępuje się je mlekiem modyfikowanym. Zaspakaja ono wszelkie potrzeby żywieniowe malutkich dzieci.
Następnie dochodzi rozszerzanie diety o coraz to nowe produkty. Wspierającą rolę w tym przypadku ma pediatra, który obserwuje maluchy co jakiś czas i ma sporo do powiedzenia w sprawie odżywiania na każdym etapie rozwoju. Rodzice powinni sobie uzmysłowić, że 70 proc. komórek układu odpornościowego znajduje się w jelitach! Dlatego tak ważny jest dobór zdrowych i pełnowartościowych produktów w codziennym menu dzieci.

CO KRAJ, TO OBYCZAJ
Ważną rolę w kształtowaniu odporności dzieci pełni ich hartowanie. W pierwszych miesiącach życia również na to zwraca się uwagę. Maluchów nie można przegrzewać. Kilka warstw więcej wcale nie znaczy, że dziecko będzie zdrowe. Przegrzanie jest bardziej niebezpieczne, niż lekkie wychłodzenie. Codzienny pobyt dzieci na świeżym powietrzu, również tych wózkowych, to podstawa, nawet w nie do końca korzystnych warunkach pogodowych (wykluczając oczywiście te ekstremalne). Np. skandynawskie dzieci każdego dnia przebywają jak najwięcej na powietrzu, posyłane są z katarem do przedszkoli, pozwala im się skakać po błocie i kałużach. Tak samo jest np. w Wielkiej Brytanii, a szczególnie, że żaden tamtejszy lekarz nie da zwolnienia na lekko podziębione dziecko. Szkoły mogą nawet nakładać kary za dużą ilość godzin nieobecności bez usprawiedliwienia.
Metoda złotego środka sprawdza się i w tym przypadku. Rodzice nie powinni panikować przy byle katarze, ale też obserwować dzieci z uwagą. Izolowanie dziecka nic tu nie da. To właśnie podczas kontaktu z innymi ludźmi ich organizm wzmacnia się. Najważniejszy jest rozsądek i świadomość, że nabywanie odporności to naprawdę długi proces.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Jak ubrać dziecko w zależności od pogody?

Ubiór dziecka ma duży wpływ na jego zdrowie. Przegrzanie lub wychłodzenie organizmu może mu zaszkodzić. Jak wzmocnić układ odpornościowy malucha, nie narażając go na niebezpieczeństwo?

Układ odpornościowy musi dojrzeć

Układ odpornościowy człowieka rozwija się nawet do 12. roku życia. Jego kształtowanie rozpoczyna się jeszcze w życiu płodowym. Tuż po porodzie jest słaby i niedojrzały. To dlatego zaleca się, by w ciągu pierwszego miesiąca życia ograniczyć kontakt malucha z otoczeniem zewnętrznym.

W pierwszych miesiącach życia niemowlę z mlekiem mamy otrzymuje przeciwciała odpornościowe. Obecność własnych przeciwciał IgM oraz otrzymanych od matki immunoglobulin IgG kształtuje bierną odporność na wirusy. Jest ona jednak tylko tymczasowa i zanika do 6. miesiąca życia.

Niestety, organizm niemowlęcia nie wytwarza jeszcze odpowiedniej ilości przeciwciał, by mogły sprawnie obronić malucha przez chorobami. To czas, który nazywamy "luką odpornościową" lub "dołkiem immunologicznym". Liczba przeciwciał IgG zaczyna wzrastać dopiero po 6. miesiącu życia. Ale dojrzałość immunologiczną, zbliżoną poziomem to tej u dorosłych, dziecko osiąga dopiero w wieku ok 12 lat.

Dlatego tak ważne jest, aby na każdym etapie życia hartować organizm, wspierać odporność i unikać błędów, które mogłyby ją osłabić. Odpowiednia dieta bogata w witaminy i składniki mineralne, ubiór dostosowany do pogody, aktywność fizyczna, właściwa higiena snu – to wszystko sprawia, że dziecko z dnia na dzień staje się bardziej odporne na różnego rodzaju infekcje.

Błędy, które zagrażają odporności

Odpowiedni ubiór – dostosowany do pory roku i zmiennej temperatury panującej na dworze nie tylko daje dziecku maksymalny komfort, ale i jest jednym z elementów, który wspiera jego odporność.

Niestety, rodzice wciąż popełniają dwa podstawowe błędy podczas ubierania swoich maluchów, przez co znacznie osłabiają ich układ immunologiczny. Albo przegrzewają dziecko, albo ubierają je za lekko.

"Lepiej jest zmarznąć, niż się przegrzać" – mówiły nasze babcie i miały w tym nieco racji. W pierwszym miesiącu życia w mózgu noworodka kształtuje się ośrodek termoregulacji. Nie oznacza to jednak, że potrafi już sam regulować temperaturę ciała, na to potrzeba czasu.

O CZYM POWINNIŚMY PAMIĘTAĆ WYCHODZĄC Z DZIECKIEM NA ZEWNĄTRZ:

Zbyt ciepło ubrane dziecko bardzo łatwo się poci. Jego ubrania stają się wilgotne, a wtedy organizm bardzo szybko się wyziębia. Taki stan sprzyja chorobom. Przegrzewając dziecko, nie tylko osłabiamy jego odporność, ale także zaburzamy prawidłowe funkcjonowanie naturalnej termoregulacji. Co więcej, przegrzewanie dziecka powoduje, że staje się ono marudne, ospałe, nie ma ochoty na zabawę. Na ciele pojawiają się potówki.

Jak dostosować ubranie do pogody?

Zimą, jesienią i wczesną wiosną dziecko najlepiej ubierać "na cebulkę", czyli tak, aby w razie potrzeby ściągnąć lub założyć kolejne ubranka. Ubiór powinien być dostosowany do tego, jak długo będziemy na zewnątrz, czy będziemy podróżować samochodem czy środkiem komunikacji miejskiej, czy dziecko będzie się bawić czy tylko siedzieć w wózku, czy planujemy wstąpić do galerii, restauracji, sali zabaw?

Na te wszystkie pytania musimy odpowiedzieć, zanim zaczniemy nakładać na naszego malucha kolejne warstwy ubrań.

Zimą i jesienią wybieraj ponadto ubrania nieprzemakalne. Nie zapominaj o czapce, szaliku i rękawiczkach. Chroń dziecko przez wiatrem – jego ubranka nie powinny być za luźne. Wiosną zrezygnuj z ocieplanych kombinezonów i puchowych kurtek. Nie musisz już też szczelnie przykrywać główki dziecka czapeczką. Wybieraj materiały bardziej przewiewne.

Latem zrezygnuj z ciemnych kolorów, które przyciągają promienie słoneczne i sprawiają, że dziecku jest bardzo gorąco. Chroń jego skórę za pomocą kremów z wysokimi filtrami przeciwsłonecznymi. Nie zapominaj o ochronie główki przed słońcem. Zrezygnuj z takich materiałów, jak gruby jeans, sztruks czy zamsz.

Jak dowiesz się, czy dziecku nie jest za gorąco lub za zimno? Dotknij jego karku – gdy jest spocony, wilgotny i gorący, postaraj się jak najszybciej obniżyć temperaturę ciała malucha. Gdy jest bardzo zimny – to znak, że przyda się cieplejsze ubranie.

Zimny chów

Nie należy jednak bać się chłodu, gdyż w przypadku najmłodszych – hartuje on organizm. Wiedzą to doskonale rodzice mieszkający w krajach skandynawskich, których dzieci znacznie mniej chorują w porównaniu z polskimi maluchami.

Dlaczego? Rodzice z tych zimnych rejonów twierdzą, że "nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie" i od małego przyzwyczajają swoje dzieci do niskich temperatur. Bez względu na porę roku, ich maluchy spędzają mnóstwo czasu na świeżym powietrzu. Również wtedy, gdy temperatury spadają do −10 stopni Celsjusza. Tzw. "zimny chów" i wystawianie dziecka na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych sprawiają, że odporność młodych organizmów wzrasta.

Potwierdzają to badania przeprowadzone przez Institute of Health Uniwersytetu Oulu w Finlandii. Przebywanie na świeżym powietrzu hartuje i wzmacnia odporność. Autorzy badań zalecają również, by dziecko jak najczęściej spało na dworze. Podkreślają, że łatwiej złapać infekcję w dusznym, suchym pomieszczeniu, niż na mrozie.

odporność dorosłego
Układ odpornościowy osoby dorosłej funkcjonuje już sprawnie, ale nie jest to regułą. Negatywnie na układ immunologiczny wpływa stres czy zła dieta. Szkodzi też brak ruchu oraz niewłaściwa dawka snu. Stres i zła dieta szkodzą.
odporność dziecka
W pierwszych dniach życia następuje kolonizacja przewodu pokarmowego bakteriami, które będą kontaktować się z komórkami układu immunologicznego. W pierwszych miesiącach życia mleko matki dostarcza przeciwciał, a w kolejnych miesiącach organizm dziecka stopniowo zwiększa wytwarzanie własnych immunoglobulin. Mleko matki dostarcza przeciwciał.

Hartowanie można zacząć nawet wtedy, gdy dziecko ma dopiero kilka tygodni. Przy czym, jak twierdzą pediatrzy na całym świecie, na hartowanie nigdy nie jest za późno. Należy to jednak robić systematycznie i stopniowo. Nie wolno rozpoczynać procesu, gdy dziecko jest osłabione lub chore – poczekaj aż wyzdrowieje.

Podczas spaceru zdejmij czapkę maluchowi na kilka minut. Stopniowo zwiększaj ten czas. Pozwól mu zostać na dworze podczas deszczu, nie zapominając o nieprzemakalnym obuwiu i kurtce. Stosuj naprzemienne prysznice – polewaj dziecko raz zimnym, a raz ciepłym strumieniem wody. Nie zabraniaj mu biegać boso po trawie. Spędzaj z nim jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu.

Hartowanie to nic innego jak wzmacnianie odporności. Pediatrzy zalecają, by robić to od jesieni aż do późnej wiosny. Chłód dotlenia wszystkie tkanki organizmu, poprawia krążenie, chroni przed infekcjami. Dobre nawyki wprowadzone w życie od najmłodszych lat z pewnością zaprocentują w przyszłości.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Dlaczego dzieci chorują częściej niż dorośli

Dzieci chorują zdecydowanie częściej niż dorośli, co u wielu rodziców wywołuje lęk i frustrację. Okazuje się jednak, że częste infekcje to dla organizmu swego rodzaju trening, który uczy go, jak walczyć z danym patogenem. W jaki sposób wzmocnić odporność dziecka i co zrobić, by chorowało mniej? Na te i inne pytania odpowiada lek. Dagmara Majewska.

Dzieci chorują częściej niż dorośli. Dlaczego?

Układ immunologiczny dojrzewa wraz z dzieckiem. Każdy kontakt z wirusem lub bakterią uczy układ odpornościowy rozpoznawania patogenu oraz walki z nim. Część komórek biorących udział w walce z nieprzyjacielem na zawsze pozostaje gotowa do działania, dzięki czemu przy następnej potyczce maluch choruje łagodniej lub w ogóle nie ma objawów infekcji.

W pierwszych tygodniach życia organizm dziecka nie ma pełnej zdolności produkcji własnych przeciwciał ani innych elementów swoistej "tarczy ochronnej". Stąd tak szalenie ważne jest karmienie piersią, ponieważ mleko matki zawiera unikalne składniki niszczące czynniki chorobotwórcze, są to m.in. immunoglobulina A, laktoferryna oraz lizozym.

Jak długo rozwija się układ odpornościowy?

Układ immunologiczny, czyli różnego typu komórki, tkanki i narządy tworzące fascynującą i niezwykle skomplikowaną machinę obronną, rozwija się bardzo prężnie do ok. 12 roku życia.

Ile zatem infekcji w ciągu roku w przypadku najmłodszych uznaje się za normę?

Najwięcej infekcji notuje się u dzieci do 5. roku życia, zwłaszcza jeśli chodzą do żłobka lub przedszkola. Wynika to, jak już wspomniałam, z niedojrzałości układu odpornościowego, jak również kontaktu z wieloma, nowymi dla dziecka patogenami.

Za normę uznaje się 4–8 zachorowań w ciągu roku, jednak gdy dziecko zaczyna uczęszczać do placówki, liczba infekcji może się zwiększyć, co nie powinno nadmiernie niepokoić rodziców. Warto jednak pamiętać, że ocenie podlega nie tylko liczba infekcji, ale też ciężkość ich przebiegu. Zwiększoną czujność wzbudzić powinny m.in. więcej niż dwa zapalenia płuc lub zatok w ciągu roku, powyżej czterech zapaleń uszu w ciągu 12 miesięcy czy przewlekające się infekcje grzybicze jamy ustnej lub skóry. Bardziej zaawansowanej opieki wymaga też rodzeństwo dziecka z rozpoznanym pierwotnym niedoborem odporności.

Rodzice mimo wszystko chcą, by ich pociecha chorowała mniej. Czy to w ogóle możliwe?

Poszukujemy często jakiejś cudownej recepty lub skutecznego leku, który sprawi, że nasza pociecha przestanie chorować. A tymczasem kolosalne znaczenie dla odporności dzieci mają nawyki w codziennym życiu. Powinniśmy zadbać o to, by dieta naszego dziecka była odpowiednio skomponowana i zawierała wszystkie makro- i mikroelementy niezbędne do prawidłowego rozwoju. W jadłospisie najmłodszych nie możne zabraknąć świeżych warzyw i owoców, gdyż to one mają najwięcej naturalnych i dobrze przyswajalnych dla organizmu witamin. Pamiętajmy też, że 30 minut aktywności na świeżym powietrzu to dzienne minimum. Z kolei prawidłowy rytm dobowy z 8-godzinną przerwą na sen daje czas organizmowi na regenerację, która niezbędna jest do walki z patogenami. Zadbajmy również o to, by dzieci miały możliwość odreagowania codziennych małych niepowodzeń, gdyż długotrwałe narażenie na stres ma negatywny wpływ na układ immunologiczny.

Jako lekarz nie mogę również pominąć pozytywnego wpływu szczepionek na układ odpornościowy dzieci. Szczepienia ogrywają kluczową rolę w przygotowaniu układu immunologicznego do walki. W momencie zetknięcia się z chorobą, przeciwko której wykonano szczepienie, organizm reaguje szybciej i sprawniej, ponieważ już posiada przyuczone do walki komórki.

A kwestia ubioru? Za zimno – źle, za ciepło – jeszcze gorzej.

Dzieci nie wolno przegrzewać. Nie ubierajmy ich za ciepło, a w mieszkaniach, szczególnie w sezonie grzewczym, pamiętajmy o zdrowym rozsądku. Wysuszona śluzówka jest podatniejsza na wniknięcie patogenów, a przyzwyczajony do ciepła organizm źle reaguje na gwałtowne wychłodzenie.

FAKTY I MITY O NABYWANIU PRZEZ DZIECKO ODPORNOŚCI

A jakie czynniki osłabiają odporność naszych dzieci?

Choć brzmi to niepozornie, niehigieniczny tryb życia wydaje się być na samym czele listy przyczyn osłabienia odporności, na jakie mamy realny wpływ. Bierne palenie, złe odżywanie, brak aktywności fizycznej, niedobór snu, a także długotrwały stres osłabią zdolności układu immunologicznego do walki z patogenami. Niektóre choroby zakaźne, m.in. ospa wietrzna, mononukleoza czy odra także mają negatywny wpływ na odporność. Po ich przebyciu układ immunologiczny długo wraca do wcześniejszej sprawności.

PRODUKTY, KTÓRE ZAWIERAJĄ WITAMINY WSPIERAJĄCE ODPORNOŚĆ

Wcześniej wspomniała Pani o zdrowej i dobrze zbilansowanej diecie. Jakich składników nie może w niej zabraknąć?

Dla prawidłowego funkcjonowania organizmu potrzeba budulca, jakim jest białko, oraz paliwa, czyli tłuszczu i węglowodanów. Nie może być więc mowy o żadnej diecie wykluczającej tę grupę produktów, a te niestety są ostatnio bardzo modne. Wybierajmy za to zdecydowanie żywność jak najmniej przetworzoną. Unikajmy gotowych dań, ciast, parówek czy serków topionych, gdyż zawierają między innymi konserwanty, ogromną ilość soli, kwasów nasyconych, a ubogie są w składniki budulcowe. Zadbajmy o to, by pory posiłków były stałe, a słodyczami rozkoszujmy się jedynie "od święta".

By wspierać układ odpornościowy, wybierajmy produkty bogate w witaminę A, gdyż to ona wspiera regenerację błony śluzowej, która dzięki temu lepiej broni się przed wnikaniem wirusów i bakterii. Zadbajmy ponadto o obecność w diecie produktów bogatych w witaminę C, która pobudza do produkcji białko walczące z patogenami oraz uszczelnia naczynia krwionośne. W jadłospisie nie może też zabraknąć źródeł witaminy E działającej przeciwzapalnie. Niezbędne są także witaminy z grupy B, które uczestniczą w tworzeniu hormonów, białek i enzymów biorących udział w odpowiedzi odpornościowej organizmu podczas infekcji.

Lista witamin jest dość długa, może więc lepiej sięgnąć po preparaty witaminowe? Tych w aptekach jest całe mnóstwo.

Nie ma badań potwierdzających, że preparaty wielowitaminowe reklamowane jako środki wspomagające odporność, mają na nią rzeczywiście korzystny wpływ. Nie ma też rzetelnych danych dotyczących bezpieczeństwa ich stosowania. Warto pamiętać, że suplementy diety nie przechodzą długiej i wymagającej drogi rejestracji preparatu, jak to dzieje się w przypadku leków. Dlatego też często za dobrze przygotowaną reklamą zapewniającą nas o wyjątkowości produktu nie kryje się jego skuteczność, a jedynie dobry marketing.

W przypadku preparatów witaminowych zaleca się jedynie suplementację witaminy D, której przypisuje się obecnie rolę w odpowiedzi immunologicznej organizmu. U najmłodszych należy ją podawać przez cały rok, a u starszych dzieci – w okresie jesienno-zimowym, gdyż w naszym klimacie jej synteza w tym czasie nie jest wystarczająca.

Rozmawiała Agnieszka Gotówka

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Zwierzę w domu – o czym powinniśmy pamiętać?

Wielu rodziców martwi się, że obecność w domu psa lub kota może stanowić zagrożenie dla dziecka. Wręcz przeciwnie – przynosi ono wiele korzyści dla rozwoju malucha, o czym warto wiedzieć.

ZDROWE I SZCZĘŚLIWE DZIECIŃSTWO

Dorastanie dziecka w domu, w którym mieszka również pies lub kot, ma pozytywny wpływ na jego zdrowie fizyczne, psychiczne oraz rozwój. Pediatrzy na całym świecie podkreślają, że dzieci wychowujące się z czworonożnym przyjacielem są bardziej aktywne fizycznie, a przez to występuje u nich znacznie niższe ryzyko nadwagi i otyłości.

To niezwykle ważne, zwłaszcza że liczba dzieci z nieprawidłową masą ciała wzrasta. Według raportu Instytutu Matki i Dziecka "Otyłość dzieci i młodzieży. Współczesne problemy w profilaktyce i terapii" w Polsce każdego roku będzie przybywać 400 tys. dzieci z nadwagą, a w tym 80 tys. z otyłością.

Dodatkowo obecność pupila w domu sprzyja redukcji ryzyka wystąpienia alergii. Według badań opublikowanych przez National Institutes of Health (Narodowe Instytuty Zdrowia – amerykańska instytucja rządowa zajmująca się badaniami biomedycznymi i związanymi ze zdrowiem) dzieci, które mają w domu psa, są mniej narażone na rozwój astmy w kolejnych latach swojego życia.

Również badania opublikowane w naukowym czasopiśmie "Clinical & Experimental Allergy" pokazują pozytywny wpływ zwierząt na zdrowie dziecka. Naukowcy z Henry Ford Hospital w Detroit przez 18 lat prowadzili obserwacje na grupie 566 chłopców i dziewczynek urodzonych w latach 1987–1989. Okazało się, że dzieci, które miały w domu psa lub kota w pierwszym roku życia, były o połowę mniej podatne na uczulenie na sierść tych zwierząt w wieku 18 lat.

Dzieci wychowujące się w otoczeniu zwierząt są bardziej odporne na stres. Potwierdzają to badania opublikowane przez czasopismo naukowe amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk. Co więcej, na kolejne pozytywne oddziaływanie zwierząt na zdrowie dzieci wskazuje prestiżowe czasopismo "Pediatrics'". Tym razem naukowcy sugerują, że zwierzęta zwiększają odporność i obniżają podatność na choroby. W badaniu wzięły udział dzieci urodzone w Finlandii w latach 2002–2005.

CZY TO HIGIENICZNE

Niestety, pomimo korzystnego wpływu zwierząt na zdrowie i rozwój dzieci, zdania rodziców na temat posiadania czworonoga są podzielone. Wydaje się, że rodzice dzielą się na dwie główne grupy – tych, którzy nie wyobrażają sobie życia bez pupila, oraz tych, którzy nie chcą zwierząt w swoim domu. Obawiają się, że trzymanie czworonogów w mieszkaniu, w którym wychowują się ich pociechy, jest niehigieniczne i może powodować alergie. Nic bardziej mylnego.

Zgodnie z hipotezą higieniczną, to właśnie kontakt z alergenami w okresie wczesnego dzieciństwa, pozytywnie wpływa na kształtowanie się i rozwój układu odpornościowego człowieka. Co więcej, hipoteza zakłada, że nadmierna higiena i wychowanie w sterylnych warunkach mogą zwiększać ryzyko alergii i astmy.

DZIECI I ZWIERZĘTA - PODSTAWOWE ZASADY HIGIENY

Oczywiście nie wolno zapominać, że higiena jest niezwykle ważną kwestią, gdy w domu rozwijającego się malucha mieszka zwierzę. Czworonożny zwierzak nie powinien lizać dziecka po buzi. Twoja pociecha nie może mieć styczności z odchodami zwierzęcia, a po każdej zabawie musisz pilnować, by umyła swoje ręce. Znajdź również odpowiednie miejsce dla misek twojego pupila. Nie powinny znajdować się w zasięgu dziecka.

Pamiętaj też o częstym wietrzeniu mieszkania i regularnych porządkach. Nie pozwalaj zwierzakowi na spanie w łóżku dziecka. Pamiętaj o szczepieniach i regularnym odrobaczaniu zwierzęcia, a także czesaniu sierści, kąpielach i praniu posłania. Dziecko nie powinno również bawić się zabawkami psa i odwrotnie. Nie pozwól, by wkładało je do buzi.

Przy zachowaniu odpowiednich zasad higieny, zwierzak w domu nie będzie stanowić zagrożenia dla twojego malucha, za to stanie się jego najwierniejszym przyjacielem na długie lata.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Leśne przedszkole. Miejsce, gdzie dzieci chorują mniej. Reportaż

Dzieci rysujące przy stoliczku lub uczące się piosenek na dywanie? Gimnastyka w małej salce? Nie w leśnym przedszkolu! Tu dzieci wszystkie te czynności wykonują na świeżym powietrzu, nawet zimą.

Leśnym przedszkolakom mróz niestraszny. One zresztą nie wiedzą, co to zła pogoda. Są na podwórku, gdy zimno szczypie w oczy, i wtedy, gdy pada lekka mżawka. Nie czekają, aż śnieg skończy sypać, tylko od razu mogą się nim nacieszyć. Dla nich deszcz oznacza tylko jedno: świetną zabawę w błocie i kałużach. To na świeżym powietrzu leśne przedszkolaki uczą się literek, śpiewają piosenki i poznają tajniki przyrody.

Zabawki w leśnym przedszkolu są oryginalne i niepowtarzalne, bo wykonują je… sami kilkulatkowie. Jak się okazuje, do świetnej zabawy nie potrzebują plastikowych lalek czy samochodzików, wystarczą patyki, szyszki, ewentualnie kawałek sznurka. Mają też do dyspozycji rowery biegowe, sanki, niekiedy hulajnogi.

NA SKANDYNAWSKI WZÓR

Idea leśnych przedszkoli wywodzi się ze Skandynawii. To tam w latach 90. XX wieku powstały pierwsze leśne przedszkola. Od samego początku najmłodsi nie tylko bawili i uczyli się poza placówką, ale też spożywali posiłki i spali (nawet zimą!). Dla Norwegów czy Szwedów nie jest to jednak żadna nowość. Ich dzieci nawet w zwykłych przedszkolach mają zagwarantowany kilkugodzinny pobyt na świeżym powietrzu bez względu na aurę.

PRZEDSZKOLE BEZ ŚCIAN I SUFITÓW

Kiedy rodzic jest w pracy, leśny przedszkolak beztrosko się bawi i uczy. Poznaje świat w najlepszy możliwy sposób: poprzez doświadczenie. Opiekunowie im towarzyszą, a nie nadzorują. To najmłodsi decydują, czym się w danym momencie pobawią. To rozbudza w nich ciekawość świata, zachęca do zadawania pytań. W ten sposób – poprzez doświadczenie – zapamiętają zdecydowanie więcej informacji. Są też wolne, niczym nieograniczone. Jest również i aspekt zdrowotny. Leśne przedszkolaki każdego dnia hartują swój organizm, a w słoneczne dni dostarczają mu naturalnej witaminy D. Doświadczenie pokazuje, że raczej rzadko chorują i szybko adaptują się do zmiennych warunków pogodowych. Są też radosne i swobodne w kontaktach z ludźmi.

PROSTE SPOSOBY NA WSPIERANIE ODPORNOŚCI MALUSZKA

NATURA SPOSOBEM NA CHOROBĘ

Leśny przedszkolak lubi się ubrudzić. Nie ma problemu z tym, że na jego spodniach mama przyszyła kolejną łatę, bo wchodząc na drzewo, rozerwał materiał. Nie zwraca uwagi na ubrudzone buciki, bo dla kilkulatka najistotniejsze jest, by były wygodne. Litery poznaje poprzez pisanie ich patykiem po ziemi, liczyć nauczył się dzięki szyszkom. Ma szacunek do przyrody i doskonale wie, jak zachowywać się w określonych porach roku. Piosenki zapamiętuje w lot, w czym pomaga mu echo. Obcuje z naturą, która działa na człowieka niczym naturalny lek. Badania dowiodły, że regularne przebywanie na świeżym powietrzu zmniejsza ryzyko depresji oraz nadwagi i otyłości, które to problemy są dziś powszechne.

Leśne przedszkola nie są jeszcze w Polsce zbyt popularne. Dlaczego? Być może dlatego, że funkcjonowanie w nich wymaga zmiany sposobu myślenia. Od rodziców akceptacji tego, że dziecko odbierane jest często ubrudzone, a także przezwyciężenia strachu, że coś może mu się stać podczas beztroskiej zabawy w lesie. Od pedagogów zaś potrzeba ogromnego zaangażowania, ale też umiejętności zachowania spokoju w kryzysowych sytuacjach i panowania nad grupą. Zmiany myślenia nie muszą dokonywać tylko sami zainteresowani, bo dla dzieci idea leśnych przedszkoli to nic innego jak beztroska, wolność i zabawa. Taka mają potrzebę i w naturalny sposób chcą ją realizować. Warto im na to pozwolić.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

O czym pamiętać podczas zabawy maluszka w piaskownicy?

Piaskownica to dla dziecka miejsce fantastycznej zabawy, co bardzo łatwo zrozumieć – wielu z nas również to właśnie tam spędzało czas podczas ładnej pogody. Niestety, dziś wielu rodziców obawia się, że oprócz świetnych wspomnień, ich pociecha z piasku wyniesie też pasożyty. Czy słusznie?

Prawdą jest, że w glebie bytować mogą różne choroby zakaźne i pasożytnicze. W piasku mogą bytować same robaki, ale też złożone przez samice jaja. W takim środowisku najpowszechniejsze są owsiki, lamblie, pierwotniaki Toxoplasma gonidii czy glisty ludzkie. Wywoływane przez nie choroby określa się mianem "chorób brudnych rąk". Czy to oznacza, że należy unikać zabaw w piasku? Zdecydowanie nie! Podstawą jest jednak uczenie dziecka podstawowych zasad higieny.

DLACZEGO WARTO ZABIERAĆ DZIECKO DO PIASKOWNICY?
Dzięki zabawie w piaskownicy lub na trawie dziecko poznaje świat i uczy się go. Na placu zabaw zawiązują się pierwsze przyjaźnie, a najmłodsi uczą się rozwiązywania konfliktów i współdziałania w grupie. Mogą też biegać i beztrosko się bawić. Rozwijają w ten sposób wyobraźnię i swoją kreatywność. Takie chwile są maluchowi niezwykle potrzebne.

Sam piasek i możliwości zabawy w nim są dla dziecka źródłem radości. Nic zatem dziwnego, że niemal każdy maluch uwielbia się w nim bawić. Może kopać, przesypywać, burzyć. Warto kupić dziecku kilka foremek, łopatkę i grabie. Z czasem dziecko będzie chciało sięgnąć również po autka. Pozwólmy mu też na kreatywność. Tak samo dobre jak tradycyjne zabawki są w piasku kamyczki, liście i patyki.

BEZPIECZNA ZABAWA W PIASKOWNICY

ZABAWA W PIASKOWNICY? O TYM MUSISZ PAMIĘTAĆ!
Dziecko jest niezwykle ciekawe świata. Chce go poznać wszystkimi zmysłami. Nic zatem dziwnego, że niemowlęta wkładają wszystkie napotkane przedmioty do buzi.O ile jednak w domu nie stanowi to dla nich większego zagrożenia, o tyle na świeżym powietrzu, gdy jego rączki mają kontakt z glebą i roślinami, rośnie ryzyko zarażenia się różnego rodzaju chorobami zakaźnymi. I dlatego tak ważne jest, by od samego początku uczyć dziecko, by nie wkładało do buzi piasku, znalezionych w lesie szyszek czy listków. W ten sposób ograniczymy też ryzyko połknięcia niebezpiecznego przedmiotu.

Bardzo ważne jest również, by w miarę możliwości dbać o piaskownice. Należy co roku wymieniać w niej piasek, ale też chronić ją przed zwierzętami, np. specjalną matą. O ile jednak na własnym podwórku nie jest to zadanie trudne, o tyle problem pojawia się w przypadku miejskich piaskownic ulokowanych np. w pobliżu bloków mieszkalnych. Na szczęście wiele wspólnot i spółdzielni decyduje się montować ogrodzenia wokół placów zabaw, co nie tylko sprzyja bezpieczeństwu dzieci, ale też zapobiega przedostaniu się na teren zwierząt.

HIGIENA PRZEDE WSZYSTKIM
Najważniejszą zasadą profilaktyki w przypadku chorób zakaźnych jest higiena. Dzieci od najmłodszych lat powinny być uczone starannego mycia rąk po skorzystaniu z toalety, zabawie ze zwierzętami, powrocie do domu ze sklepu, spaceru lub przed jedzeniem. Z czasem maluchy przestaną traktować tę zasadę jako konieczność, a stanie się ona nawykiem.

Uczmy też malucha, by nie jadło w piaskownicy. Jeśli planujemy posiłek w plenerze, warto mieć pod ręką butelkę z wodą i niewielki ręczniczek lub płyn antybakteryjny.

By uchronić dziecko przed pasożytami, warto również codziennie dbać o jego odporność. Podstawą jest dobrze zbilansowana dieta, uboga w cukier i substancje słodzące, a obfitująca w warzywa, owoce i produkty kiszone (ogórki, kapustę).

Dzieciństwo to czas beztroski i zabawy. I choć stawianie granic jest ważne, nie należy mylić go z zakazami, które ograniczają maluchowi możliwość poznawania świata. W wielu przypadkach wystarczy odpowiednia higiena, by ustrzec naszą pociechę.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Czym dla dwulatka jest spacer? To nie musi być tylko przejażdżka w wózku

Rodzice niemal z każdej strony słyszą, że ich dziecku codziennie potrzebny jest spacer. Do tego rodzaju aktywności zachęcają pediatrzy i nauczyciele. I słusznie, bo niesie ona ze sobą całe mnóstwo korzyści.

Na pierwszy spacer rodzice wychodzą z noworodkiem już kilka dni po opuszczeniu szpitala. Do tej wyprawy jest często przygotowywany poprzez tzw. wietrzenie. Z czasem jednak wędrowanie po osiedlowych uliczkach przestaje wystarczać. Dziecko dorasta, staje się coraz bardziej ciekawe świata i chętne, by go zobaczyć. Spacer jednak to nie tylko świetna przygoda i zabawa. To również inwestycja w zdrowie.

SPACER LEKIEM NA WIELE DOLEGLIWOŚCI

Spacerowanie, zwłaszcza w lesie, gdzie można obcować z przyrodą, pobudza do działania układ przywspółczulny sprzyjający wzmocnieniu odporności. Organizm może się wyciszyć, uspokoić, zrelaksować, a to sprzyja aktywizacji układu immunologicznego. Jest to również dla niego świetny trening. Uczy się, jak reagować w czasie zmiennych warunków atmosferycznych.

I dlatego właśnie nie trzeba czekać na ciepłe dni, by wyjść z dzieckiem na spacer. Taka aktywność jest wskazana codziennie, bez względu na aurę. Co więcej – spacer, gdy pada lekka mżawka, połączony ze skakaniem po kałużach to dla kilkulatka doskonała zabawa! Zimą również nie warto ograniczać dziecku czasu spędzanego na mroźnym powietrzu. Ważne jest jednak, by odpowiednio ubrać swoją pociechę. Wystarczy sprawdzać mu kark, by wiedzieć, czy w danej chwili jest mu za ciepło czy za zimno. Dobrze jest też mieć pod ręką dodatkową bluzę lub szal.

Ze spaceru należy zrezygnować tylko wówczas, gdy aura będzie wyjątkowo zła (ulewa, silny wiatr, temperatura poniżej −10 stopni) lub gdy dziecko ma gorączkę. Katar nie stanowi przeciwwskazania do wyjścia na spacer, wręcz przeciwnie – rześkie powietrze obkurczy śluzówkę nosa i ułatwi oddychanie.

Już Hipokrates przekonywał, że spacer to dobry lek na wiele dolegliwości. Stanowi najprostszą formę aktywności fizycznej, która uprawiana od najmłodszych lat chroni przed chorobami układu krążenia, cukrzycą, a nawet niektórymi rodzajami nowotworów. Wzmacnia też mięśnie, dzięki czemu człowiek jest sprawniejszy. Pozytywnie wpływa na pamięć i koncentrację.

W trakcie spaceru, zwłaszcza wiosną i latem, na skórze dochodzi do syntezy witaminy D, która jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju kości, ale też w znacznym stopniu wpływa na odporność. Jej większej dawki potrzebują dzieci, osoby starsze i otyłe.

ZABAWA NA ŚWIEŻYM POWIETRZU
Spacer to jednak nie tylko inwestycja w zdrowie, ale też rozwój intelektualny, społeczny i emocjonalny dziecka. Na zewnątrz jest tyle ciekawych rzeczy, które nasza pociecha może dotknąć, zobaczyć i się nimi zachwycić. My, dorośli, często nie zwracamy już uwagi na otoczenie. Kilkulatek może nas na powrót tego nauczyć, pokazując zebrane liście, szyszki czy obserwując biegającą po lesie wiewiórkę.

W pewnym momencie jednak dziecko zacznie zwracać uwagę na rówieśników. Będzie chciało spędzać czas na placach zabaw, na co warto mu pozwolić. To właśnie tam zawiązują się pierwsze przyjaźnie i maluch uczy się rozwiązywania konfliktów. Tam też rozwija swoją wyobraźnię i kreatywność.

W trakcie obcowania z przyrodą dziecko też uwrażliwia się na otaczający je świat. Szybciej się rozwija, łatwiej zapamiętuje informacje.

Przebywanie na świeżym powietrzu wzmacnia ponadto apetyt i pozytywnie wpływa na sen (pomaga szybciej zasnąć, poprawiając jakość nocnego odpoczynku).

KORZYŚCI PRZEBYWANIA DZIECKA NA ŚWIEŻYM POWIETRZU

Spacer nic nie kosztuje, przy czym daje całe mnóstwo korzyści. Jest lekiem na wiele dolegliwości, a dla dzieci wspaniałą zabawą. To też najlepszy z możliwych sposobów na wspólne spędzenie wolnego czasu.

POZNAJ NASZE PRODUKTY

Basen, jezioro czy rzeka? Oto, jak letnie kąpiele sprawią, że maluch wróci z wakacji bez kataru.

Dzieci uwielbiają zabawy w wodzie. Dla nich wypoczynek nad morzem czy jeziorem to ogromna frajda. Rodzice jednak obawiają się tego typu rozrywek. Najczęściej boją się, że zabawa skończy się przeziębieniem. Wcale jednak nie musi tak być.

Odporność dziecka buduje się przez cały rok. Jako rodzice dbamy o to, by maluch otrzymywał w diecie wszystkie niezbędne dla zdrowia składniki i zapewniamy mu ruch na świeżym powietrzu. Czasem jednak to nie wystarczy.

LETNIE ZABAWY BEZ INFEKCJI
Zdarza się, że pobyt nad morzem czy jeziorem, a nawet kąpiel w basenie na podwórku kończy się u dziecka katarem. Ochłodzenie organizmu, jakiego doznaje się podczas kąpieli, sprzyja wirusom, które wykorzystują ten moment, by zaatakować. Nie zawsze jednak uda się im wywołać infekcję. Jeśli reakcja obronna organizmu jest prawidłowa, układ immunologiczny doskonale poradzi sobie z drobnoustrojami. By jednak tak się stało, musi być silny i prawidłowo stymulowany. W jaki sposób? Choćby przez hartowanie. Proces ten najlepiej zacząć już w pierwszych tygodniach życia dziecka.

Hartowanie, a więc stopniowe przyzwyczajanie organizmu do skrajnych temperatur, zwiększa odporność przeciwko zakażeniom oraz chorobom dróg oddechowych, pozytywnie wpływa również na regulację cieplną organizmu. Stąd tak ważny jest prawidłowy ubiór podczas zabaw na świeżym powietrzu.

Niemowlę powinno być ubrane adekwatnie do pogody, mając na sobie jedną warstwę więcej niż osoba dorosła. Zasada ta jednak przestaje obowiązywać, gdy dziecko zaczyna poruszać się na własnych nogach. Latem warto też pozwolić dziecku chodzić po trawie lub piasku boso.

PODSTAWOWE ZASADY PRZEBYWANIA NAD WODĄ Z MALUSZKIEM

ZABAWA NA ŚWIEŻYM POWIETRZU
Dla zachowania dobrego zdrowia każdy z nas powinien spędzać na świeżym powietrzu co najmniej przez 1,5 godziny dziennie. W przypadku najmłodszych ważne jest, by miały możliwość biegania i swobodnej zabawy. Ruch jest dla nich nie tylko sposobem na pozbycie się nadmiaru energii, ale też wzmacnia organizm.

Na skórze pod wpływem promieni słonecznych dochodzi też do syntezy witaminy D, która jest niezbędna dla metabolizmu kości i gospodarki wapniowo-fosforanowej, ale też ma kluczowe znaczenie dla odporności. Jej wysokie stężenie we krwi powoduje wzrost produkcji ludzkiej katelicydyny, która jest naturalnym antybiotykiem o szerokim spektrum działania. Dowiedziono, że witamina D zapobiega rozwojowi chorób autoimmunologicznych.

Dzieci z niedoborami witaminy D częściej mają próchnicę i są niższe od swoich rówieśników.

Warto też pozwolić dziecku na zabawę z wodą. Najmłodszym do świetnej zabawy wystarczy niewielka miska lub mały basenik. Będę moczyć rączki i nóżki, w ten sposób hartując organizm.

Kiedy już zdecydujemy się na wyjazd nad morze czy jezioro, dobrym pomysłem jest zabranie ze sobą małego basenu. Nalejmy do niego wodę, która w upalną pogodę szybko zrobi się ciepła, i ustawmy blisko koca. Pamiętajmy też, by nie pozwolić dziecku biegać w mokrym stroju kąpielowym. Po zabawie trzeba szybko go zdjąć i zmienić ubranie.
1 Irena D. Karwat, Witold Kołłątaj, Barbara Kołłątaj, Anna Piątkowska, Halina Piecewicz Szczęsna, Kliniczne i laboratoryjne wykładniki niedoboru witaminy D u dzieci i młodzieży ze zmianami próchnicowymi zębów, Problemy Higieny i Epidemiologii, 2013, 94 (1): 122-129.

DOMOWE SPOSOBY NA WSPIERANIE DZIECIĘCEJ ODPORNOŚCI

Budowaniu odporności sprzyja też regularne chodzenie na basen. Taką rozrywkę można zapewnić już niemowlętom. Dzięki niej dziecko oswoi się z wodą, ale też będzie mieć możliwość aktywnego spędzenia czasu z rodzicem.

Lato to pora roku uwielbiana przez wszystkich, zwłaszcza dzieci. Dla nich jest synonimem świetnej zabawy i beztroski. By jednak nic nie zakłóciło tego czasu, organizm musi być odpowiednio wzmacniany przez cały rok. Wahania temperatur wówczas nie będą stanowić dla niego żadnego zagrożenia, a ryzyko infekcji będzie minimalne.

POZNAJ NASZE PRODUKTY
Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.